czwartek, 16 stycznia 2014

Makaron z chorizo, pomidorkami i rukolą


Kolejny szybki makaron skomponowany z tego, co zalegało akurat w lodówce. Na oliwie podsmażyłam poszatkowaną cebulę, dodałam do niej pokrojoną pikantną kiełbaskę chorizo, następnie na patelni wylądowały pomidorki koktajlowe. W międzyczasie ugotowałam makaron - tym razem wybór padł na sedanini rigati. Po odcedzeniu wymieszałam go ze składnikami na patelni, na chwilę przed zdjęciem z ognia dodałam jeszcze garść rukoli.















Proporcji nie podaję, wystarczy wymieszać wszystko "na oko" i na pewno wyjdzie pysznie. Muszę przyznać, że ten prosty spontaniczny przepis bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, uwielbiam takie szybkie gotowanie!


Składniki

  • makaron
  • cebula
  • chorizo
  • pomidorki koktajlowe
  • rukola
  • sól, pieprz






Bieganie naturalne - chwilowa moda czy trzęsienie ziemi w biegackim świecie?


Czy słyszeliście o bieganiu naturalnym? Ostatnio coraz częściej obijało mi się o uszy to hasło więc postanowiłam zaczerpnąć więcej informacji na ten temat. Przejściowa moda? A może trzęsienie ziemi w biegackim świecie? Niesamowite jest to, że wydawałoby się najprostszy rodzaj aktywności fizycznej, bieganie, wciąż budzi tyle kontrowersji. Co raz pojawiają się nowe techniki, głoszone są coraz to nowe, rewolucyjne teorie - jak należy biegać.

źródło: żródło: corbisimages.com

No ale wracając do sedna sprawy - co to znaczy "biegać naturalnie"? Człowiek jest istotą wręcz stworzoną do pokonywania długich dystansów, a wszystko to dzięki dysponowaniu tak genialnym mechanizmem jakim jest nasze ciało. Instynktownie potrafimy poruszać się z gracją, w sposób nie powodujący zbędnego wydatku energetycznego i łagodny dla naszych stawów. Cały ten mechanizm, jak głoszą piewcy biegania naturalnego, został jednak zakłócony wraz z wynalezieniem obuwia. Zmieniła się biomechanika naszego biegu, a wstrząsów wywołanych lądowaniem na pięcie nie są w stanie zamortyzować nawet coraz nowocześniejsze systemy stosowane przez producentów butów.

źródło: kirainet.com
Jeśli chcielibyśmy jednak biegać zgodnie z naturą pojawiłby się pewien problem - najbliższe otoczenie statystycznego biegacza nie jest raczej usłane mięciutkim mchem a kostką brukową i asfaltem. I tutaj wychodzą nam naprzeciw producenci obuwia, którzy kreują nowe trendy. Na wystawach sklepów i zaraz potem na nogach biegaczy pojawiły się minimalistyczne buty, które mają chronić stopę przed uszkodzeniami mechanicznymi nie zaburzając naturalnej biomechaniki ruchu. Prawdziwym hitem są zwłaszcza przezabawne pięciopalczaste buty, jak choćby te zaprezentowane na obrazku obok produkowane przez firmę Vibram. Trochę zaburzają one moje poczucie estetyki ale chętnie przekonałabym się na własnych stopach jak się biega w takim minimalistycznym obuwiu, które zdaje się być niemal drugą skórą. 

Trudno powiedzieć ile w bieganiu naturalnym jest reklamy producentów obuwia, ile górnolotnej filozofii głoszącej konieczność powrotu do natury a ile rzeczywistej troski o nasze zdrowie, wydaje mi się, jednak, że jest to ciekawy trop. Bieganie boso jest naturalne i zdrowe - tak biegali nasi przodkowie i tak biegają niektóre ludy rozsiane po całym świecie pokonując dystanse godne maratończyków. Mimo, że trend jest dosyć nowy, badania zdają się potwierdzać jego słuszność. Bieganie na bosaka zmienia układ sił działających na aparat ruchu, wzmacnia mięśnie łydek i stóp i w konsekwencji zmniejsza ryzyko kontuzji (jak wskazują niektóre badania nawet o 30%).

Swoją drogą, jeśli chodzi o trendy w świecie fitness, idea powrotu do natury nie przyświeca tylko biegaczom, tylko zerknijcie na ten hit treningowy na rok 2014 Animal Flow - to dopiero jest powrót do korzeni:


środa, 15 stycznia 2014

Niezbędnik narciarza - przygotowanie do sezonu


Rozpoczyna się sezon narciarski / snowbordowy, na pewno już planujecie tegoroczne Białe Szaleństwo. Zanim jednak przypniecie do nóg jedną lub dwie deski, warto pomyśleć o odpowiednim przygotowaniu kondycyjnym. Jako, że pogoda w tym roku narciarzy nie rozpieszcza i zima bardzo nieśmiało sobie poczyna, jest jeszcze trochę czasu na trening. Oczywiście optymalnie byłoby ćwiczyć przez okrągły rok, albo zacząć przygotowania z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, ale w myśl dewizy lepiej późno niż wcale nie odpuszczajcie sobie treningu nawet, jeśli wyjazd tuż tuż. Jeśli poświęcimy chociażby 20-30 minut kilka razy w tygodniu na proste ćwiczenia, na stoku będziemy odczuwać o wiele więcej przyjemności z jazdy i - co najważniejsze, będziemy mniej narażeni na kontuzje.










Jak się przygotować?

Najlepszym rozwiązaniem będzie wykupienie karnetu na siłownię - zmobilizuje on Was do regularnych treningów a ćwiczenia z dodatkowym obciążeniem wzmocnią Wasze mięśnie i stawy.

Program ćwiczeń powinien obejmować wszystkie partie mięśni, jednak najwięcej uwagi należy poświęcić nogom - podczas jazdy na nartach to one wykonują największą pracę.

Jeśli jednak siłownia Wam nie po drodze, równie dobrze możecie przygotować się w domu - potrzebne będzie tylko troszeczkę samodyscypliny.

Zawsze należy pamiętać o rozgrzewce - ma ona na celu przygotowanie organizmu do wysiłku fizycznego. Może polegać na biegu, różnych podskokach, wymachach rąk i nóg (wykonywanych jednak w sposób kontrolowany), krążeniach rąk i nóg we wszystkich stawach. Nie pomijajcie tego etapu - szkoda byłoby doznać kontuzji przed samym wyjazdem.

Część właściwa treningu powinna zawierać ćwiczenia na różne części ciała: brzuszki, wznosy tułowia w leżeniu na brzuchu, naprzemienny wyprost rąk i nóg w pozycji na czworaka i przede wszystkim różne wariacje przysiadów. 

Możemy zastosować obciążenie, aby zwiększyć intensywność ćwiczeń - jeśli mamy hantle - świetnie, jeśli nie, można użyć 2 małych butelek wypełnionych wodą.

Taki trening możecie zakończyć rozciąganiem statycznym, które zwiększy elastyczność mięśni, ścięgien i więzadeł, przez co będziemy mniej podatni na kontuzje.

Świetnym uzupełnieniem takich domowych treningów będą ćwiczenia w terenie - podczas zwykłej przebieżki warto wpleść elementy ćwiczeń wzmacniających wytrzymałość oraz koordynację ruchową.






A już niedługo kolejne wpisy z serii "Niezbędnik narciarza / snowboardzisty"...

Indeks Glikemiczny - co to takiego i jak może nam pomóc w odchudzaniu?


Dzisiaj post, który zainteresuje niewątpliwie tych, którzy przywiązują wagę do tego, co ląduje na ich talerzach i w jaki sposób wpływa to na ich organizm. Na pewno słyszeliście nie raz o Indeksie Glikemicznym, wiem jednak, że dla wielu osób jest to wciąż bardzo enigmatyczne i niejasne zagadnienie.







Co to takiego?

Indeks Glikemiczny to wskaźnik, który pozwala na klasyfikację produktów żywnościowych na podstawie tego, jak ich spożycie wpływa na poziom glukozy we krwi (zjawisko glikemii poposiłkowej). 

Punktem odniesienia do jego wyznaczenia jest porcja produktu zawierająca 50g węglowodanów przyswajalnych a podstawą skali jest wzrost poziomu cukru mający miejsce po spożyciu 50g czystej glukozy (tzn. 50g glukozy ma IG=100).

Im dany produkt ma wyższy indeks glikemiczny, tym wyższy poziom cukru we krwi będziemy mieć po jego spożyciu.

IG a dieta

Indeks Glikemiczny ułatwia kontrolę poziomu cukru we krwi, w związku z czym może być bardzo użyteczny przy planowaniu różnego rodzaju diet (stanowi cenną informację zwłaszcza dla diabetyków i osób odchudzających się). Unikając produktów o wysokim IG (>70), możemy ograniczyć wydzielanie insuliny i w konsekwencji mieć większą kontrolę nad napadami głodu. Należy też podkreślić, że wysoki poziom insuliny sprzyja odkładaniu tkanki tłuszczowej, więc znajomość IG poszczególnych produktów może stanowić cenną pomoc jeśli zależy nam na zrzuceniu w rozsądny sposób kilku kilogramów (oczywiście tylko pod warunkiem, że wszystko nie skończy się na samej teorii).

Aby poznać IG danego produktu wystarczy zerknąć do jednej z wielu dostępnych np. w internecie tabel (w wersji drukowanej czy chociażby aplikacji na smartfona). Zazwyczaj klasyfikują one produkty na te o wysokim (>70), średnim (56-69) i niskim (55-0) IG. Oto wykaz wartości IG dla kilku przykładowych produktów:

źródło: beautybook.pl

Zerkając na tabele należy pamiętać, że IG produktów jest wskaźnikiem, który w zależności od wielu czynników podlega sporym wahaniom. Jednym z nich jest obróbka cieplna. Dla przykładu IG surowej marchewki wynosi tylko 35, jednak po długim gotowaniu wzrasta on aż do 85! Podobnie jest w przypadku makaronu - im krócej jest on gotowany, tym niższy jego indeks glikemiczny. Włosi wiedzieli, co robią propagując gotowanie makaronu "al dente".


Małe sprostowanie, czyli Ładunek Glikemiczny

Na zakończenie napiszę, że pisząc o IG nie mam zamiaru demonizować ziemniaków, czy gotowanej marchewki. I tutaj, aby rozgrzeszyć wyżej wspomniane produkty, z pomocą przychodzi kolejny wskaźnik, czyli Ładunek Glikemiczny. O ile IG dostarcza tylko informacji jakościowych, o tyle ŁG uwzględnia również te ilościowe, biorąc pod uwagę masę spożytych węglowodanów. Może posłużę się tu przykładem - dynia zaliczana jest do produktów o wysokim IG (75), ale należy wziąć pod uwagę, że zawiera bardzo niewiele węglowodanów, jedynie 6,5g/100g, w związku z czym jej spożycie nie podniesie na w znaczący sposób poziomu cukru we krwi (oczywiście o ile nie będzie to taaaaka dynia jak na załączonym obrazku).

Ładunek Glikemiczny wyliczamy w następujący sposób:

ŁG = IG x (g węglowodanów w porcji produktu) / 100

Tak więc 100g wspomnianej dynii będzie miało ŁG = 75 x 6,5 / 100 = 5

a dla porównania 100g makaronu (w porcji 100g znajduje się 75g węglowodanów): 
ŁG = 57 x 75 / 100 = 43

źródło: garnek.pl
Podsumowanie

Indeks glikemiczny może być cenną wskazówką w planowaniu diety, należy jednak pamiętać o tym, że powinien być on rozpatrywany zarówno jakościowo jak i ilościowo. Nie warto też od razu demonizować i całkowicie wykluczać z jadłospisu produktów o wysokim IG, wystarczy kierować się kilkoma prostymi zasadami:

  • należy zachować umiar w przyjmowaniu węglowodanów,
  • warto zestawiać je z produktami bogatymi w błonnik,
  • nie przesadzajmy z długością gotowania,
  • starajmy się ograniczać produkty wysoko przetworzone.

Mam nadzieję, że post okaże się Wam przydatny i choć trochę rozjaśni to wcale nie proste zagadnienie.

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Pean na cześć omleta


Dziś migawka z mojej potreningowej kolacji - będzie dietetycznie i patetycznie. No bo jak tu nie popadać w patos w obliczu jednego z najgenialniejszych wynalazków sztuki kulinarnej - omleta. Jajka same w sobie są doskonałym składnikiem diety - stanowią świetnie przyswajalne białko i zawierają wiele cennych substancji odżywczych. Są sprzymierzeńcem ludzi prowadzących aktywny styl życia, ale także osób odchudzających się. Czy wiecie, że dwa duże jajka zawierają tylko ok. 150kcal? 





Jednak to, co jest w jajkach najwspanialsze, to to, że przy wszystkich tych korzyściach płynących z ich spożywania, istnieje też nieskończenie wiele sposobów na ich przygotowanie.
Taki omlet jest jednym z moich dań kryzysowych, kiedy lodówka świeci pustkami a chęci na wycieczkę do sklepu i jakieś skomplikowane gotowanie brak. To jednak nie uchybia w żadnym stopniu jego godności, a gdy jeszcze podsmażymy cebulkę, dodamy szpinak i posypiemy na koniec wszystko płatkami parmezanu, to będziemy cieszyć się daniem, które w ekspresowym tempie uczyni nas silnymi niczym Popeye!


niedziela, 12 stycznia 2014

Reebok Realflex Optimal - test butów




Pierwsze wrażenie

Jako, że zostałam ostatnio hojnie obdarowana przez Mikołaja i jego dzielną drużynę krasnoludków, na pierwszy ogień wrzucam recenzję butów Reebok Realflex Optimal. Specyfikacje techniczne oczywiście są bardzo istotne, ale na początek pierwsze wrażenie, wszak nawet (a może szczególnie) na biegowej trasie trzeba zadawać szyku. Buty są bardzo estetyczne, mają nowoczesny, subtelny wygląd i występują w bardzo ciekawych zestawieniach kolorystycznych – ja zdecydowałam się na srebro/pomarańcz. To co od razu zwraca uwagę, jeszcze zanim nałożymy je na stopy, to fakt, że są bardzo lekkie (ok. 230g).


Technologia

Buty są jednym z produktów powstałych na fali coraz modniejszego ostatnio biegania naturalnego, co w znacznym stopniu determinuje ich technologię. Już trzymając buta w dłoniach można zauważyć, że jest on bardzo elastyczny, można go wygiąć w każdą niemal stronę. Dzięki takiej konstrukcji ma się on dostosowywać do nogi biegacza w każdych warunkach i sprawić, by poczuł się on tak, jakby biegł boso.
Jest to możliwe dzięki bardzo ciekawej konstrukcji bieżnika, złożonego z 76 kostek – „czujników” o różnych kształtach i rozmiarach. Mają one amortyzować jednocześnie pozwalając biegaczowi poczuć podłoże, po którym się przemieszcza. 
Muszę przyznać, że ja jestem bardzo zadowolona z efektu, dzięki tym butom odczuwam ostatnio wzmożoną radość z biegania, rzeczywiście czuję dużą różnicę. Jednocześnie producent zapewnia, że but odpowiednio amortyzuje naszą stopę gdy biegamy np. po betonie miejskiej dżungli.

Jedyną wadą takiej konstrukcji podeszwy jest to, że buty pochłaniają wszystko co znajdzie się na mojej drodze – kamienie, patyki, błoto (optymistyczna wersja). Nie tylko stwarza to pewien problem by utrzymać je w czystości ale czasem może dawać się we znaki przy bieganiu, gdy w podeszwie utkwi nam pokaźnych rozmiarów obiekt.

Wkładka wewnętrzna jest dosyć gruba, wyprofilowana i czuję, że jest bardzo kompatybilna z moją stopą. Żeby nie było jednak zbyt różowo, dużym minusem wkładki jest to, że jest śliska. O ile przy bieganiu nie odczuwam tego tak bardzo, to raz zdarzyło mi się wyskoczyć w tych butach na squasha i ten mankament zdecydowanie dał mi się we znaki.

Sam but jest dosyć wąski, co dla mnie jest dodatkowym plusem, gdyby nie wkładka, stopa spoczywałaby w nim bardzo stabilnie.

Nadwozie wykonane jest z cienkiej warstwy meshu. Jestem całkiem zadowolona z wentylacji, chociaż jak można wywnioskować z aury za oknem nie miałam jeszcze okazji biegać w nich w tropikalnych temperaturach.




Podsumowanie

Podsumowując jestem bardzo zadowolona z tego modelu, nie wiem czy to zasługa ich konstrukcji niskiej masy, czy jeszcze innej właściwości, ale buty same niosą – wręcz zachęcają mnie do przyspieszania – wtedy czerpię największą radość z ich użytkowania. Kolejną zaletą jest to, że wręcz od pierwszego kontaktu z nogą poczułam, że są niesamowicie wygodne, i w minimalny sposób ingeruję w biomechanikę mojego chodu/biegu – więc tu zdecydowanie udał się zamysł producenta. Nie sposób nie wspomnieć także o atrakcyjnej cenie – cena katalogowa to 329zł, ale mi udało się dostać je w promocji za 179zł. Pewne wady Reebok Realfex Optimal jak śliska wkładka i apetyt butów na różne drobne elementy pojawiające się na trasie w terenie na pewno nie są w stanie przysłonić ich licznych zalet. Polecam, dostarczają mnóstwo zabawy! 

Na zakończenie możecie zerknąć na zabawny spot reklamowy wyżej opisanych bucików:


Najważniejsze wydarzenia sportowe 2014


I tak kolejny rok za nami, kolejny przed nami! Minął już czas podsumowań, teraz określamy postanowienia noworoczne i rozpoczynamy ich realizację. Mam nadzieję, że jesteście pełni energii i motywacji i zapewniam, że znajdzie się w najbliższych postach wiele pomysłów na aktywne życie!

A teraz dla zachęty kilka słów o najważniejszych wydarzeniach sportowych, które odbędą się w tym roku.

źródło: http://www.volunteers4sport.eu/

Oczywiście wydarzeniem, na które już wszyscy czekamy to XXII zimowe igrzyska olimpijskie w Soczi, które odbędą się w dniach 7-23 lutego. Zawodnicy będą rywalizować w 98 konkurencjach w 15 dyscyplinach sportowych. Ponadto, po raz pierwszy rozegranych zostanie aż 12 nowych konkurencji takich jak narciarski i snowboardowy Slopestyle, narciarski halfpipe, snowboardowy slalomspecjalny, skoki narciarskie kobiet, rywalizacja drużynowa w łyżwiarstwie figurowym, rywalizacja drużynowa w łyżwiarstwie figurowym, rywalizacja drużynowa w saneczkarstwie oraz sztafeta mieszana w biathlonie. Zapowiada się wspaniałe widowisko i oczywiście będziemy kibicować polskim sportowcom!

Drugim najważniejszym i najbardziej wyczekiwanym wydarzeniem sportowym 2014 roku są niewątpliwie Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej, które rozegrane zostaną od 12 lipca do 13 czerwca w Brazylii. Niestety Polska drużyna nie zakwalifikowała się do turnieju, jednak emocji na pewno nie zabraknie i cały świat z zapartym tchem będzie śledzić poczynania 32 zakwalifikowanych drużyn na brazylijskich stadionach. Oficjalną maskotką mistrzostw jest Fuleco - pancernik kulowaty, gatunek zagrożony wyginięciem występujący na terenie Brazylii a jego imię, jest fuzją słów football i eco.


źródło: http://currentaffairsappsc.blogspot.com/

Także na terenie Polski czekają nas jednak sportowe wydarzenia najwyższej rangi.

W dniach 7-9 marca w Sopocie na hali sportowej Ergo Arena odbędą się Halowe Mistrzostwa Świata w Lekkoatletyce. W 26 konkurencjach będzie rywalizowało ok. 500 zawodników z prawie 160 krajów.

Miłośnicy siatkówki na pewno z niecierpliwością czekają na Mistrzostwa Świata w Piłce Siatkowej Mężczyzn, które odbędą się w dniach 30 sierpnia - 21 września w Polsce. W 7 miastach zmierzą się 24 czołowe reprezentacje.

W dniach 1-9 września w Warszawie odbędą się Mistrzostwa Świata w Pięcioboju Nowoczesnym.

źródło: http://www.wtatenis.pl

Na pewno sporym zainteresowaniem będą cieszyły się turnieje tenisowe, w których liczymy przede wszystkim na Agnieszkę Radwańską i Jerzego Janowicza.

Pierwszy wielkoszlemowy turniej rozpoczyna się już niebawem, 13-26 stycznia w Melbourne rozegrany zostanie Australian Open. Kolejne odbędą się kolejno:
25 maja - 7 czerwca - turniej na kortach im. Rolanda Garrosa w Paryżu,
23 czerwca - 5 lipca - Wimbledon,
25 sierpnia - 7 września - US Open w Nowym Jorku.

W dniach 18- 24 sierpnia w Berlinie odbędą się Mistrzostwa Europy w Pływaniu.

Miłośnicy kolarstwa jak co roku z pewnością śledzić będą:
Tour de Pologne (3-9 sierpnia)
oraz Tour de France (5-27 lipca)

To tylko kilka najważniejszych wydarzeń, jak widać każdy znajdzie coś dla siebie. Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Wam mnóstwa pozytywnych sportowych emocji w 2014 roku!