poniedziałek, 3 lutego 2014

Savoir-vivre na stoku


Sezon narciarski w pełni, zanim jednak wyruszymy na stok warto zapoznać się z podstawowymi zasadami bezpieczeństwa. Wydawać się może, że to oczywiste oczywistości, jednak uprawianie sportów zimowych niesie za sobą poważne ryzyko - o czym ostatnio mógł się przekonać chociażby Michael Schumacher. W dodatku co roku na stokach pojawiają się narciarze i snowboardziści, którzy z etykietą narciarską niestety są na bakier. Przestrzeganie kilku prostych zasad i trochę zdrowego rozsądku pozwoli nam zminimalizować ryzyko i sprawi, że w pełni będziemy mogli się cieszyć z wyjazdu w góry.






Międzynarodowy Dekalog Narciarski FIS:


1. Wzgląd na inne osoby
Każdy narciarz powinien zachowywać się w taki sposób, aby nie stwarzać niebezpieczeństwa dla innej osoby i nie powodować żadnej szkody.

2. Panowanie nad szybkością
Narciarz może zjeżdżać z szybkością stosowną do swoich umiejętności, rodzaju i stanu trasy oraz pogody.

3. Wybór kierunku jazdy
Znajdujący się na stoku narciarz, który ze względu na lepszą widoczność z góry, dysponuje większą możliwością wyboru trasy zjazdu, musi wybrać taki tor jazdy, aby uniknąć wszelkiej możliwości zderzenia z narciarzem znajdującym się poniżej na stoku.

4. Wyprzedzanie
Wyprzedzanie może następować zarówno po stronie doskokowej jak i odskokowej, po stronie prawej lub lewej, lecz w takiej odległości, która pozwoli uniknąć potrącenia wyprzedzanego.

5. Przejazd i krzyżowanie torów jazdy
Narciarz, który przystępuje do zjazdu na trasie lub pólku narciarskim, powinien sprawdzić, patrząc w górę i w dół, czy nie spowoduje niebezpieczeństwa dla siebie i innych. To samo obowiązuje go przy każdym ruszeniu z miejsca po chwilowym zatrzymaniu.

6. Zatrzymywanie się
Tylko w razie absolutnej konieczności narciarz może zatrzymać się na trasie zjazdu, zwłaszcza w miejscach zwężeń i miejscach ograniczonej widoczności. Po ewentualnym upadku narciarz winien usunąć się z toru jazdy, tak szybko jak to tylko jest możliwe.

7. Podchodzenie
Narciarz powinien podchodzić tylko poboczem trasy, w przypadku złej widoczności powinien zejść zupełnie z trasy. To samo zachowanie obowiązuje narciarzy, którzy pieszo schodzą w dół.

8. Stosowanie się do znaków narciarskich
Każdy narciarz winien stosować się do znaków narciarskich, ustawianych na trasach.

9. Wypadki
W razie powstania wypadku każdy, kto znajdzie się w pobliżu, powinien udzielić poszkodowanym pomocy.

10. Stwierdzenie tożsamości
Każda osoba wmieszana w wypadek lub będąca jego świadkiem, jest zobowiązana podać swoje dane osobowe.





Powyższe zasady warto sobie przyswoić, a ja jeszcze dodam od siebie - nie zapominajcie o kasku wyruszając na stok!

sobota, 1 lutego 2014

Tagliatelle ze szpinakiem i orzeszkami piniowymi


Jak można wywnioskować na podstawie zamieszczanych przeze mnie przepisów, różnego rodzaju makarony często pojawiają się w mojej kuchni. Nie ma co ukrywać - liczne pobyty we Włoszech w dużym stopniu wpłynęły na to, jak wygląda mój jadłospis. Klasyczne penne i spaghetti, fikuśne farfalle, rigatoni, czy też długaśne bucatini - uwielbiam wszelkie makarony za prostotę i szybkość ich przygotowywania, za różnorodność ich kształtów i oczywiście za to, że dania wyczarowane z ich wykorzystaniem są zawsze pyszne i sycące! Dziś na talerz trafiły tagliatelle, a głównym dodatkiem był szpinak - przy tej arktycznej bieli za oknem chyba zatęskniłam za odrobiną wiosennej zieleni. Dla wzbogacenia potrawy dodałam też uprażone orzeszki piniowe, które latem własnoręcznie wyłuskałam z szyszek pinii.




Składniki*:
  • makaron jajeczny tagliatelle
  • 1 ząbek czosnku
  • szpinak (użyłam mrożonego w liściach)
  • śmietana
  • oliwa z oliwek
  • sól, gałka muszkatołowa
  • parmezan
  • orzeszki piniowe


Na oliwie z oliwek podsmażyłam posiekany czosnek, dodałam szpinak i poddusiłam go trochę. Przyprawiłam solą i pieprzem, po czym dodałam ok. 3 łyżek śmietany. W międzyczasie ugotowałam makaron. Wymieszałam go z sosem szpinakowym. Już na talerzu sypnęłam szczyptę parmezanu i na zwieńczenie dzieła dodałam uprażone na suchej patelni orzeszki piniowe. Jak widać - danie ekspresowe. Smacznego!





*Nie podaję dokładnych ilości, gdyż wszystko zależy od liczby porcji, apetytu danego dnia a także osobistych    preferencji. Sama wiem, że bardzo często zdarza mi się dość znacznie modyfikować proporcje.  

piątek, 31 stycznia 2014

Białe szaleństwo a dieta


Zbliża się dzień wyjazdu na narty czy też snowboard - nocleg w górach już zarezerwowany, zakupione nowe gogle, narty naostrzone, poczynione zostały też przygotowania kondycyjne i wykupione ubezpieczenie;). Jest jednak jeszcze jeden aspekt, na który warto zwrócić uwagę w kontekście białego szaleństwa i którego nie można zaniedbać przy uprawianiu jakiegokolwiek sportu. Mowa o diecie narciarza. To, co zjemy przed, podczas i po powrocie ze stoku nie pozostanie bez wpływu na jakość naszego szusowania.

źródło: freedomsphoenix.com

Jazda na nartach lub snowbordzie wymaga sporych pokladów energii. Aby nigdy nie zabrakło nam paliwa na stoku warto podzielić dzienne spożycie na 3 posiłki uzupełnione o 2 przekąski.

Śniadanie zjedz jak król. Pierwszy posiłek dnia powinien dostarczać energii na rozpoczęcie dnia i wytrwanie na stoku do obiadu. Powinien więc być obfity, aczkolwiek nie obciążający żołądka.

Świetną przekąską do zabrania na stok jest banan zawierający dużo potasu przeciwdziałającego skurczom mięśni lub gorzka czekolada, która dostarcza energii i jest bogata w magnez. Takie smakołyki szybko sprawią, że energia powróci, gdy już poczujemy pierwszy głód.


źródło: groupon.it


Podczas obiadu energię najlepiej czerpać z węglowodanów, powinien zawierać on również białko. Nie należy przesadzać z tłuszczami, które obciążają układ trawienny i nie sprzyjają aktywności fizycznej. Warto przy tym postawić na jedzenie, które w naturalny sposób rozgrzewa organizm. Prym wiodą tu wszelkiego rozdzaju zupy. Dla lepszego samopoczucia warto za to ograniczyć spożywanie produktów wychładzających.




Nie zapominajcie też o nawodnieniu. Gdy jest zimno często nie odczuwamy pragnienia a jedynym spożywanym napojem jest grzane wino w karczmie na stoku. Tymczasem należy od czasu do czasu sięgnąć po wodę lub napój izotoniczny. Pijąc alkohol na stoku warto też pamiętać, że nawet jego niewielka ilość może spowalniać czas reakcji, a poza tym sprzyja wychłodzeniu organizmu.




Oczywiście wczasy w górach mają być przyjemnością, więc od czasu do czasu można sobie pofolgować. Filiżanka gorącej czekolady w polskich górach albo Bombardino w Alpach będą świetne na wieczorną regenerację po dniu spędzonym na mrozie. Warto też skorzystać z okazji do spróbowania lokalnych przysmaków. Góralska kuchnia, mimo, że do lekkich nie należy, pozwoli nam szybko uzupełnić wydatek energetyczny.

Miłego szusowania i smacznego, a już niedługo kolejny artykuł z serii "Niezbędnik narciarza"!

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Aktywność fizyczna zimową porą? Squash!


W końcu zima zawitała w naszych stronach. Uprawianie aktywności fizycznej na świeżym powietrzu staje się wyzwaniem, gdy kreska termometru znajduje się grubo poniżej zera. Tak naprawdę optymalnie byłoby wskoczyć pod koc i z kubkiem gorącej czekolady wpatrywać się w tańczące w kominku płomienie. Ci jednak, co nie dają rady długo usiedzieć w jednym miejscu mają do wyboru całe spektrum możliwości. Można by oczywiście w tym miejscu rozpisać się o urokach sportów zimowych, ja jednak przedstawię propozycję świetnej zabawy bez opuszczania granic miasta - SQUASH! Potrzebny nam będzie tylko partner chętny do gry i możemy zaczynać.

źródło: 43septembrie.blogspot.com

Kilka podstawowych informacji:


  • GDZIE? W Squasha gra się na korcie ograniczonym 4 ścianami, które wykorzystywane są przy zagraniach. Można stwierdzić, że gra się zamkniętym w półprzeźroczystym pudełku o wymiarach 9,75 x 6,40m. Tak więc przygodę ze squashem rozpoczynamy od rezerwacji takiego kortu.
  • CZYM? Do gry potrzebna nam będzie rakieta (nieco mniejsza od tej do tenisa) oraz piłka (mała gumowa piłka - dla początkujących graczy przeznaczone są te bardziej odbijające się). Nie musicie dysponować własnym sprzętem - można go wypożyczyć w każdym centrum squasha.
  • JAK? Pierwsza zasada - przy serwie piłka musi odbić się od przedniej ściany i wylądować na połowie przeciwnika, którą wyznacza linia na podłodze. Przy kolejnych zagraniach piłka musi odbijać się wciąż od przedniej ściany, ale oprócz tego można wykorzystywać również ściany boczne i tylną. 
  • JAK LICZYĆ PUNKTY? Mecz trwa do 3 wygranych setów liczonych do 11 punktów. Jeśli obydwaj zawodnicy mają po 10 punktów, potrzebne są 2 punkty przewagi aby wygrać seta. Z uwagi na niewielkie rozmiary kortu może dojść do niezamierzonej interferencji zawodników - wtedy przyznaje się tzw. LET, czyli piłkę nierozstrzygniętą.

źródło: aqua-zdroj.pl

To tyle tak na początek, oczywiście w wielkim skrócie. Jeśli zdecydujecie się wyskoczyć na squasha pamiętajcie o stabilnym, nieślizgającym się sportowym obuwiu. Gra jest bardzo dynamiczna, a przy tak częstych zwrotach akcji na tak niewielkiej przestrzeni o kontuzję nietrudno. Squash to naprawdę świetna zabawa, a podstawy gry i wyprowadzanie uderzeń można opanować całkiem szybko, przez co dostarcza dużo satysfakcji (oczywiście im dalej w las tym więcej drzew). Dobrej zabawy!

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Zielona herbata - mądrość Wschodu zaklęta w filiżance

Zielona herbata znana i ceniona przez kultury Wschodu od tysiącleci, w naszej kulturze zdobywa coraz większe rzesze zwolenników dopiero od niedawna. Napój ten ma słomkową barwę i charakterystyczny smak, który nie wszystkim odpowiada - choć w dużej mierze jest to kwestia przyzwyczajenia. Ja sama do niedawna nie miałam w zwyczaju picia zielonej herbaty. W porównaniu do czarnej wydawała mi się ona mdła i nawet żadne dodatki w postaci cukru albo cytryny nie były w stanie mnie do niej przekonać. Jej smak doceniłam w pełni dopiero podczas podróży do Chin. Może to kwestia braku alternatywy (w Chinach czarna herbata to rzadkość), a może jej doskonałej jakości i odpowiedniego parzenia. Widok skąpanych w zieleni plantacji herbaty na pewno też odegrał tu swoją rolę.



urocze podwórko w Szanghaju

Tak więc zielona herbata na stałe zagościła już w mojej filiżance (całe szczęście przywiozłam z Chin spory zapas, więc piję ją też po to, aby wraz z aromatem przywołać barwne wspomnienia z podróży). I bardzo dobrze - nie od dziś wiadomo, że zielona herbata ma niezwykle dobroczynny wpływ na nasze zdrowie. Będąc silnym antyoksydantem zapobiega wielu chorobom - w tym niektórym nowotworom. Obniża ciśnienie krwi, reguluje poziom "złego" cholesterolu i cukru we krwi. Wynika z tego, że jej korzystne działanie wycelowane jest wprost w największe bolączki zdrowotne współczesnego człowieka.



zielona herbata - sprzedaż uliczna w Szanghaju

Zielona herbata sprawia jednak nie tylko to, że jesteśmy zdrowsi, ale i piękniejsi. Spowalnia proces starzenia się, pomaga w walce z wieloma chorobami skóry i stymulując przemianę materii jest naszym sprzymierzeńcem w zrzucaniu wagi. I last but not least nie jest bez wpływu na nasz intelekt - będąc delikatnym stymulantem rozjaśnia umysł. Jestem pewna, że sam Konfucjusz chętnie raczył się filiżanką zielonej herbaty. To jak już jesteśmy przy Konfucjuszu, to na zakończenie taka miła sentencja:

"Kobieta zwyczajna ma tyle rozumu, co kura. Kobieta nadzwyczajna - tyle, ile dwie kury".


uprawy zielonej herbaty i bambusowe lasy u podnóży Żółtych Gór


piątek, 17 stycznia 2014

Na kortach Australian Open można smażyć jajka!

Dziś przepis na jajka a' la Djokovic. Do przyrządzenia takiego przepisu potrzebne będzie jedynie:

  • jajko (najlepiej klasy 0 - z hodowli ekologicznej), 
  • kort tenisowy osiągający temperatury nagrzanej patelni,
  • żar lejący się z nieba podczas australijskiego lata. 

źródło: independent.co.uk


Smażyć na półmiękko przez kilka minut. Najlepiej smakują doprawione szczyptą emocji, których dostarczają gry rozgrywane na wielkoszlemowym turnieju.



źródło: bleacherreport.com
To dopiero daje wyobrażenie jak nadludzki wysiłek wkładają tenisiści w grę na tegorocznym Australian Open... świadczyć może o tym też częstotliwość interwencji służb medycznych. A tu umęczona Maria Sharapova w trakcie katorżniczych zmagań.

czwartek, 16 stycznia 2014

13 dobrych powodów, by biegać


Czy dziwisz się czasem widząc biegacza pokonującego dziarsko kolejne kilometry w mrozie lub deszczu, kiedy Ty masz ochotę zapaść w okresową hibernację? A może już postanowiłaś/eś zacząć biegać, ale wciąż jeszcze zastanawiasz się jaki właściwie to ma sens? Oto kilka dobrych powodów:

źródło: pinczek.pl


  1. Bieganie jest łatwe. Zacząć biegać to nie jest żadna filozofia - trochę chęci - wstajesz z kanapy, zamykasz za sobą drzwi i po prostu biegniesz przed siebie - jak potrafisz i póki masz ochotę!
  2. Bieganie jest tanie. Nie wymaga wielkich nakładów finansowych, jedyna inwestycja, której nie można przeskoczyć to zakup butów - gdy już je masz, możesz biegać wszędzie i zawsze gdy tylko masz na to ochotę.
  3. Nabierasz kondycji fizycznej. Gdy zaczniesz już biegać - szybko poczujesz różnicę. Twój organizm stanie się bardziej wydolny, a podbiegnięcie kilku metrów aby zdążyć na odjeżdżający autobus nie będzie robiło na Tobie większego wrażenia.
  4. Bieganie odchudza. Jeśli marzysz o smukłej i wysportowanej sylwetce - biegaj ile sił w nogach!
  5. Sprzyja nawiązywaniu kontaktów. Wszyscy wiedzą, że biegacze to fajni ludzie, a ja wychodzę z założenia, że nic tak nie łączy, jak wspólnie przelany pot.
  6. Bieganie relaksuje. Nic tak nie pomaga się wyłączyć, gdy mamy mnóstwo spraw na głowie i zszargane nerwy. W dodatku kosztuje mniej od psychoterapeuty.
  7. Bieganie inspiruje. Rozjaśnia umysł, gdy poszukujemy kreatywnych rozwiązań.
  8. Uszczęśliwia! Endorfiny wprawiają nas w świetny nastrój, ale uwaga - uzależniają!
  9. Daje nam zdrowie. Poprawia funkcjonowanie całego organizmu - układu krążenia, oddechowego, reguluje gospodarkę hormonalną. Oby tak do 100 lat!
  10. Aktywizuje. Po intensywnej przebieżce jesteśmy super-aktywni i czujemy, że świat jest nasz. 
  11. Uspokaja. Gdy przyjdzie czas na sen, zamykamy oczy i śpimy jak dzieci.
  12. Patrzymy z innej perspektywy na otoczenie. Sprawia, że szczerze zaczynamy kochać siebie i otaczający nas świat. 
  13. Biegając świecimy przykładem dla tych, którzy jeszcze dziwią się po co się tak męczysz biegnąc w mrozie czy deszczu.

źródło: polyvore.com